I przyszedł Listopad. (Zazwyczaj) ponury, mglisty, zimny i nieprzyjemny. (Zazwyczaj) pozbawiony już złotych liści. Początek listopada. Otulam się ciepłym, beżowym kardiganem. Z kubka unosi się zapach mięty. Świat szaleje, drugi lockdown, najlepiej siedzieć w swoich bezpiecznych czterech ścianach. Dziwne te czasy i dziwny ten rok, nie chce się jednak na tym skupiać. Kiedy przychodzi Listopad zawsze mam cichą nadzieję, że tym razem go odczaruję. Że będzie przyjemniej, cieplej na sercu, że w domowych zaciszu będę tworzyć piękne, przytulne kadry. Listopad zazwyczaj był takim miesiącem kiedy rzadko sięgałam po aparat. Nie było nic specjalnego do fotografowania i bardzo szybko robiło się ciemno. Są jednak świeczki i światełka, które zapewne niedługo ozdobią moje miejsca żeby to zrobiło się trochę przytulniej.
i przyszedł Listopad
Najpiękniejsza jesień, złote liście, słońce, cudowny weekend.
Tyle kolorowych liści!
Kilka liście zebranych podczas spaceru. Lubię ten kadr.
Popołudniowa kawa.
Ciepło i przytulnie.
Inspiracja na Listopad.
Ciasto dyniowe z żurawiną i czekoladą. Absolutnie przepyszne, wszystkim smakowało, w weekend poszły trzy keksówki.
