Pages

Światełko


W tramwajach ludzie są smutni. Zdołowani życiem. Bez życia. Większośc z nich ma minę zbitego psa, patrzy gdzieś w przestrzeń równie ponurą jak oni. Banda podróżujących ponuraków. Pesymistyczna szara masa. W ostatnich kilku dniach codziennie to obserwowałam. W jeden z takich dni jechaliśmy gdzieś z Panem R., już nawet nie pamiętam gdzie. Rozmawialiśmy o czymś, patrzyliśmy sobie w oczy, to była szczęśliwa chwila. W pewnym momencie spojrzałam w lewo. Światełko. Stała tam młoda kobieta, była piękna. Krótkie, lekko kręcone włosy, ciut ciemniejsza karnacja, ubrana w marynarkę. Trzymała teczkę i reklamówkę z zakupami. Na jej ustach gościł lekki uśmiech. Była światełkiem w morzu smutnych, zmęczonych życiem twarzy. Patrzyła gdzieś w dal i po prostu się uśmiechała, niby zwyczajnie, ale tak,że nie mogłam oderwac od niej wzroku. I pomyślałam sobie wtedy, że też chciałabym byc takim światełkiem. Chciałabym byc dziewczyną idącą przez świat z uśmiechem na ustach, która cieszy się bez powodu. Chciałabym byc dla kogoś kiedyś światełkiem. Kiedy wyszliśmy już z tramwaju opowiedziałam R. o moich przemyśleniach i owej kobiecie. Powiedział,że też ją zauważył i w pewnej chwili poczuł jej wzrok na sobie. Powiedział,że uśmiechnęła się kiedy nas zobaczyła. Mnie i Jego, blisko siebie, patrzących sobie w oczy, dzieląc tą szczęśliwą chwilę.
Może byliśmy jej światełkiem? Powodem do uśmiechu?
Bądźcie światełkami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz